Edukacja

Jak zdrowo żywić kota?

Jak zdrowo żywić kota?

11.02.2019
Choć kot to obecnie jedno z najpopularniejszych zwierząt domowych, a liczba kocich opiekunów ciągle rośnie, to niestety prawidłowe żywienie kotów ciągle pozostaje dla wielu tajemnicą. Napędzani marketingiem i kolorowymi reklamami, przekonywani argumentami producentów podejmujemy konsumenckie wybory, które niestety nie zawsze wychodzą zwierzętom na dobre. A przecież odpowiednio dobrana dieta to baza dla długiego i zdrowego życia. Dlatego, aby prawidłowo żywić swojego zwierzaka, najpierw warto uświadomić sobie kilka faktów.  

Kot jako mięsożerca

Aby przekonać się dobitnie o tym, że kot jest zwierzęciem mięsożernym, wystarczy sięgnąć po dowolny atlas anatomiczny lub podręcznik opisujący budowę przewodu pokarmowego. Absolutnie wszystko świadczy tam o tym, że kot jest nie tylko przystosowany do spożywania pokarmów mięsnych (w tym drobnych kości, ścięgien, skór, sierści, piór i innych elementów, z których składa się jego upolowana ofiara), ale również, że bez mięsa sobie nie poradzi. Jest to więc zwierzę zaliczane do grupy tzw. mięsożerców obligatoryjnych – obecności białek i tłuszczy pochodzenia zwierzęcego nie da się w kociej diecie zastąpić innymi (np. roślinnymi) składnikami. Nie ma najmniejszej szansy na to, by kot czuł się dobrze, żywiąc się pokarmami z dużym udziałem roślin lub też dietą czysto roślinną. Próby karmienia kotów karmami wegańskimi są nieodpowiedzialną próbą przenoszenia ludzkiej ideologii na pozaludzkie gatunki. Jeśli więc ktoś nie czuje się dobrze ze świadomością posiadania mięsożercy, zdecydowanie lepiej, by wybierał przyjaciela wśród roślinożernych gatunków.            

Wracając jednak do anatomii, jest kilka elementów, które za kocią mięsożernością przemawiają wprost. Są to m.in.:
  • ostre zęby, przystosowane do odrywania kęsów mięsa oraz łamania drobnych kości – stąd trzonowce noszą u kotów właśnie nazwę „łamaczy”,
  • specyficzna budowa stawów szczękowych, pozwalająca jedynie na ruch w linii góra-dół, bez procesu żucia i naśliniania pokarmu w pysku,
  • żołądek o charakterystycznym dla mięsożercy hakowatym kształcie, z bardzo niskim pH stanowiącym jednocześnie barierę dla dużej grupy patogenów mogących rozwijać się w surowym mięsie,
  • krótkie jelito cienkie z bardzo szybkim pasażem treści (pokarm przebywa w nim zazwyczaj 135-183 min.).
Pozostaje też kwestia pewnych fizjologicznych elementów, które świadczą o kociej mięsożerności:
  • brak amylazy ślinowej, która odpowiada za rozpoczęcie procesu trawienia cukrów, zanim jeszcze pokarm trafi do jelit,
  • niewielka produkcja amylazy trzustkowej, której zadaniem jest trawienie małych ilości węglowodanów (w naturalnych warunkach w kociej diecie ich zawartość nie przekracza 5% składu),
  • obecny u kotów proces glukoneogenezy, polegający na stałym wytwarzaniu potrzebnej organizmowi do funkcjonowania glukozy z dostarczanych białek – ponieważ ten proces nie może zostać zahamowany, kot musi regularnie wprowadzać do żołądka niewielkie porcje pokarmu. Dlatego też koty żywiące się samodzielnie poprzez polowanie zjadają średnio od 17 do 25 malutkich posiłków na dobę,
  • brak zdolności do wyprodukowania aktywnej witaminy A (retinolu) z produktów pochodzenia roślinnego – musi być ona dostarczana w postaci gotowej, bezpośrednio z mięsa ofiar (witaminę A znajdziemy m.in. w wątrobie, rybach morskich i żółtku jaja),
  • wysokie zapotrzebowanie na taurynę, której najwyższe stężenie występuje w mięsie gryzoni zaliczanych do bazy naturalnych kocich ofiar (każde inne mięso przeznaczone dla kota musi być suplementowane tauryną, aby spełniać to zapotrzebowanie).  

Ponadto kot jest też surojadem oraz zwierzęciem neofilnym. Oznacza to, że jego pokarm jest zjadany zaraz po upolowaniu, bez żadnej dodatkowej obróbki, a repertuar ofiar jest szeroki. Neofilność to cecha, którą w kotach „zaprogramowała” natura, aby chronić przed wyginięciem zwierzęta z katalogu ich ofiar: dzięki temu mechanizmowi kot urozmaica swój jadłospis, przez co  populacje poszczególnych gatunków mają szanse przetrwać na zajmowanym przez tego drapieżnika obszarze[1].   

Jeśli zatem chcemy zdrowo żywić naszego kota, w pierwszej kolejności musimy zapewnić mu pokarm o odpowiednim dla niego składzie – bazujący na mięsie i tłuszczach odzwierzęcych, bez których nie jest on w stanie przetrwać, przy jednoczesnym niskim udziale węglowodanów. Jeśli bowiem tych ostatnich będzie w diecie zbyt dużo (czyli więcej niż 5%), koci organizm zacznie je magazynować w postaci tkanki tłuszczowej, co jest prostą drogą do nadwagi i otyłości.  

Jakich elementów unikać w kocim żywieniu?

Skoro wiemy już, czego kot potrzebuje, dobrze jest zdać sobie sprawę z tego, jakie elementy są w jego diecie zbędne. Lista jest tutaj długa, dlatego wspomnę tylko o tych najważniejszych:
  • Węglowodanowe wypełniacze – z racji opisanego wyżej bardzo niskiego zapotrzebowania kota na zewnętrzne węglowodany w kocim żywieniu nie ma miejsca na zboża, ziemniaki, produkty pochodzenia roślinnego czy też warzywa (poza konkretnymi, medycznie umotywowanymi przypadkami). To, co dobrze wygląda na naszym talerzu, nie nadaje się dla kota.
  • Mleko i jego pochodne – owszem, mleko jest pokarmem kotów w pierwszym okresie życia, tak jak ma to miejsce u wszystkich ssaków. Jednak po ukończeniu 12. tygodnia życia (a często wcześniej, bo już ok. 8. tygodnia), kot nigdy już do picia mleka w naturze nie powraca, przez co jego organizm nie jest przystosowany do radzenia sobie z takim elementem diety. Zanik enzymu laktazy w kocim przewodzie pokarmowy powoduje, że dostająca się do żołądka i jelit obecna w mleku laktoza wywołuje problemy w postaci biegunek i wzdęć. Ponadto mleko zawiera w sobie dużą zawartość cukrów (również oprócz laktozy), co także czyni je zbędnym w żywieniu zwierząt dorosłych. I choć koty lubią mleczne napoje, serowe przekąski, jogurty i śmietanę, to są to dla nich „puste kalorie”, które na dodatek mogą okazać się bardzo szkodliwe, prowadząc m.in. do odwapnienia organizmu.
  • Ludzkie jedzenie – wszystko to, co zjada opiekun, a co jest produktem przetworzonym, nie ma prawa znaleźć się w kociej misce. Wszelkie elementy takie jak wędliny, wędzone i puszkowane ryby, solone i doprawiane przetwory, smażone i gotowane mięsa, pokarmy zawierające sztuczne aromaty itp. to rzeczy niezdrowe i niewskazane w kocim żywieniu. Jeśli chcemy zrobić kotu przyjemność, lepiej poczęstować go czymś, co jest dla niego odpowiednie – np. kawałkiem suszonego mięsa lub skrawkiem surowizny bez przypraw.  

Udział wody w kociej diecie

Kolejnym poważnym problemem, który dotyka duża grupę domowych kotów, jest chroniczne niedowodnienie organizmu. Obserwuje się to zwłaszcza u zwierząt żywionych wysokoprzetworzoną karmą suchą, która okazuje się być jedną z największych pułapek współczesnego rynku żywieniowego. Czemu się tak dzieje? Przez ewolucyjne zaszłości.  

Kot, jako gatunek, pochodzi z terenów pustynnych (przodkiem kota domowego jest przecież Felis silvestris lybica czyli Żbik nubijski, zamieszkuje suche obszary Afryki oraz fragmenty Półwyspu Arabskiego). W tych częściach świata nie ma niestety łatwo dostępnych źródeł wody, z których kot mógłby pobierać regularnie i w dużych ilościach. Dlatego też w jego organizmie doszło do pewnej adaptacji, polegającej na pobieraniu niezbędnej do przetrwania wody z pokarmu. W wyniku tych zmian redukcji uległo kocie poczucie pragnienia, które jest o wiele mniejsze niż u innych zwierząt czy też u ludzi. Dla kota stało się jasne, że jeśli je, to pić już nie musi. Niestety – ta cecha nie sprawdza się zupełnie w konfrontacji z żywieniem w postaci suchej diety.  

Karma sucha, aby mogła taka być, zawiera w swoim składzie zaledwie między 8 a 12% wilgotności (zazwyczaj w obliczeniach zoodietetycznych korzysta się z uśrednionej wartości: 10%). Natomiast mięso ofiar, na które polują koty, zawiera tej wilgotności ok. 80% (podobne parametry prezentują też karmy mokre) – różnica jest widoczna gołym okiem. Niestety tak ogromnego niedoboru wody kot nie jest w stanie skutecznie nadrobić, nawet jeśli ma stały dostęp do miski czy fontanny. Dlaczego? Ponieważ koty traktują picie drugoplanowo, zapominają o nim, ignorują je jako mało istotne. I przez to same doprowadzają się do stanu odwodnienia. Dzienne zapotrzebowanie na wodę jest różne w zależności od wieku i stanu fizjologicznego kociego organizmu i wynosi odpowiednio:
  • u kota rosnącego 40-50 ml / 1 kg masy ciała,
  • u kota dorosłego 30-40 ml / 1 kg masy ciała,
  • u kota starszego min. 25 ml / 1 kg masy ciała.
Wystarczy poświęcić nieco czasu i choćby orientacyjnie zmierzyć, jaką objętość wody przyjmuje kot na suchej diecie pomiędzy posiłkami. Jedynie w nielicznych przypadkach ta wartość zbliża się do przedstawionych powyżej norm. A gdy wody w organizmie jest mniej, prowadzi to do problemów m.in. z układem moczowym. Obciążone zostają nerki i pęcherz, a stąd już prosta droga do trudnych w leczeniu chorób metabolicznych, które niestety dla części zwierząt kończą się śmiercią.  

Co więc robić? Najlepiej byłoby zrezygnować z modelu żywienia kotów dietą suchą (choć jest to wygodne dla opiekuna) i przejść na system podawania dobrej jakości wysokomięsnych karm mokrych, niezawierających zbędnych wypełniaczy. Alternatywą jest też przestawienie zwierzaka na żywienie naturalne (BARF, Whole Prey lub Franken Prey), które można najlepiej dobierać do indywidualnych potrzeb poszczególnych zwierząt (co jest szczególnie cenne przy kotach cierpiących na alergie, nietolerancje pokarmowe, zaburzenia pracy poszczególnych narządów wewnętrznych lub inne problemy, na które dieta działa stabilizująco).  

Wskazówki na podsumowanie

Kiedy wybieramy kamę dla naszego kota, nie patrzmy na obrazek z reklamy ani na producenckie slogany. Zerknijmy na etykietę i przeczytajmy skład, zwracając uwagę czy w karmie wyszczególnione są konkretne rodzaje wykorzystanych do jej produkcji mięs, czy tłuszcze w niej zawarte są odzwierzęce, czy nie ma w niej zbóż, ziemniaków, skrobi, glutenu i innych, zbędnych w kociej diecie elementów, czy zawiera niezbędną dla kociego zdrowia taurynę i czy są w niej wyszczególnione jakieś inne elementy (np. witamina A). Jeśli opis nie będzie spełniał tych kilku podstawowych parametrów, wówczas lepiej zrezygnować z takiego zakupu i poszukać produktu, który lepiej będzie odpowiadał kocim potrzebom. Cóż, być może będzie nieco droższy, jednak na zdrowiu pupila nie powinno się oszczędzać, bo to oszczędność pozorna – to, czego nie wydamy teraz na dobre żywienie, z czasem zasili konto pobliskiej lecznicy, gdy trzeba będzie ratować nadwątlone kocie zdrowie. Lepiej więc zapobiegać niż leczyć. 


[1] Mowa tutaj o kotach polujących w celu przeżycia, a nie o domowych kotach wychodzących, dla których polowanie jest czystą zabawą i formą realizacji instynktu drapieżniczego, jednak nie służy przetrwaniu (co jest bardzo szkodliwe dla środowiska).

O autorze
Małgorzata Biegańska-Hendryk – technik weterynarii, behawiorystka kotów, dietetyk małych zwierząt, autorka książki „Co jest kocie? Wszystko, co musisz wiedzieć, aby zrozumieć swojego kota” oraz SuperQuizu KOTY. Należy do Polskiego Towarzystwa Etologicznego, pisze artykuły do prasy specjalistycznej, prowadzi warsztaty i szkolenia dla opiekunów kotów, pomaga w rozwiązywaniu problemów zwierząt. Działa pod autorską marką kocibehawioryzm.pl. Prywatnie opiekunka 4 wspaniałych kotów. 
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel