Edukacja

Jak komunikować się z kotem?

Jak komunikować się z kotem?

08.04.2019
Choć szacuje się, że koty i ludzie żyją wspólnie od ponad 6500 lat, to jednak wciąż można spotkać osoby mówiące, że za kotami nie przepadają, bo ich nie rozumieją. Że to skryte zwierzęta, trudne do „rozczytania”, w odróżnieniu od wylewnych i emocjonalnych psów. Tymczasem okazuje się, że koty mają ogromnie rozbudowany język komunikacji, trzeba go jednak poznać, by zrozumieć co „mówi” do nas kot.  

Podstawy kociej komunikacji            

Pierwszą lekcję komunikowania się koci maluch odbiera jeszcze na etapie pierwotnej socjalizacji, a więc przed ukończeniem 12. tygodnia życia. Dorastając pod opieką matki i w towarzystwie rodzeństwa, a często również mając styczność z innymi przedstawicielami swojego gatunku, uczy się wysyłać i odbierać sygnały tak, by być zrozumianym w kocim świecie. Dlatego tak ważne jest, by kociak nie tracił kontaktu z kocią rodziną w tym pierwszym okresie.            

W życiu dorosłym koty korzystają z trzech głównych rodzajów komunikacji:
  • zapachowej – ta jest najważniejsza i obejmuje elementy takie jak: tworzenie zapachu grupy, korzystanie z markerów feromonowych oraz komunikowanie się na odległość (również z wykorzystaniem odchodów – moczu i kału),
  • wizualnej – tutaj zaliczyć można wszystko, co dotyczy kociej postawy, mimiki, ułożenia uszu, wąsów, ogona, futra – jednym słowem wszystko to, co można odczytać wzrokiem, często także z oddali,
  • werbalnej – obejmuje ona wszystkie dźwięki wydawane przez kota, zarówno te odbierane przez człowieka jak i te, które pozostają poza zasięgiem naszego słuchu. Do komunikacji werbalnej zaliczamy również mruczenie, które ma swój specjalny status w kociej „mowie”.              
By dobrze zrozumieć koci przekaz, w pierwszej kolejności trzeba pamiętać, że kot łączy różne rodzaje sygnałów, tworząc z nich jeden spójny komunikat. Dlatego też parząc na zwierzaka, nie możemy jedynie słuchać jego głosu lub skupić się na samych oczach czy uszach – kota „czyta się” w całości, bo tylko wtedy przekaz może być prawidłowo odebrany.  

Czy koty do nas mówią?            

Zdecydowanie tak! Jeśli mamy do czynienia z kotem udomowionym, który na co dzień przebywa w otoczeniu ludzi, możemy bardzo łatwo zauważyć jak wiele komunikatów wysyła on do ludzkich członków rodziny. Koty są przy tym sprytne i spostrzegawcze – szybko orientują się, że ludzie są zdecydowanie bardziej wyczuleni pod kątem słuchu niż wzroku, dlatego też w naprawdę istotnych kwestiach zwierzaki stawiają na wokalizację. Widać to doskonale, gdy kot jest głodny, kiedy wita się z nami po powrocie z pracy lub robi nam wyrzuty za wieczorny wypad do kina. Koty potrafią też zawodzić, gdy chcą dostać się do jakiegoś miejsca lub sprowokować nas do nagłej interakcji (np. w nocy, gdy uznają, że to doskonała pora na zabawę). Niektóre nawet imitują swym głosem ludzkie słowa lub płacz dziecka. Część naukowców twierdzi też, że kocie miauczenie to mechanizm adaptacyjny rozwinięty do komunikowania się z nami.            

Pamiętajmy jednak, że bywają sytuacje, w których kot sięga po inne sposoby komunikacji: np. po komunikat zapachowy z wykorzystaniem moczu lub kału. Jeśli zwierzak jest niekastrowany, w pierwszej kolejności konieczne jest przeprowadzenie zabiegu ubezpłodnienia, aby wyeliminować element hormonalny. Jeżeli jednak takie zachowanie pojawia się u kota po zabiegu, wówczas może być to wiadomość bezpośrednio dla opiekuna, najczęściej świadcząca o złym stanie zdrowia. Okazuje się bowiem, że aż 75% pozakuwetowych kocich zachowań ma podłoże medyczne, natomiast pozostałych 25% może świadczyć o dyskomforcie psychicznym lub środowiskowym. Tak czy inaczej mocz bądź kał poza kuwetą, to nie przejaw złośliwości, lecz ważna wiadomość – kot sięga bowiem po ten rodzaj przekazu zazwyczaj wtedy gdy inne, łagodniejsze sposoby nie doczekały się odpowiedzi.            

Ciekawą formą komunikacji jest też drapanie, które łączy w sobie kilka elementów. Po pierwsze to pokaz kociej siły i sprawności. Po drugie podczas drapania kot pozostawia na powierzchni znaczniki feromonowe, uwalniane z gruczołów umiejscowionych pomiędzy opuszkami łap. Po trzecie przy ostrych pazurach drapanie pozostawia znaki wizualne, które często są przez koty umieszczane na granicach terytoriów lub na skrzyżowaniach szlaków komunikacyjnych. Po czwarte zaś koty doskonale wiedzą, że drapanie zwraca naszą uwagę. Dlatego też wiele kotów świetnie z tego korzysta, zdając sobie sprawę, że gdy zaczną drapać nasz ulubiony fotel natychmiast się tym zainteresujemy. Co zatem należy robić, by wyeliminować takie zachowanie? Poza zapewnieniem kotu odpowiednich powierzchni do drapania przede wszystkim NIE REAGOWAĆ. To właśnie ludzka reakcja (nawet ta przesycona negatywnymi emocjami) jest dla kota nagrodą, a zachowanie nagradzane będzie uległo wzmocnieniu. Dlatego przy „drapakowej” komunikacji trzeba mieć nerwy ze stali. Dobrym rozwiązaniem jest też nawiązywanie interakcji z kotem, gdy ten drapie rzeczy do tego przeznaczone: słupki, maty, tekturowe konstrukcje itp. Pozwala to na przemodelowanie zachowania w taki sposób, by kot drapał to, za co nagrodę otrzymuje. Komunikacja będzie więc zachowana, a meble uratowane.  

Jak to jest z kocim mruczeniem?            

Wśród wielu osób wciąż żywe jest przeświadczenie, że mruczenie jest u kotów oznaką zadowolenia. Tymczasem pojawia się ono w rozmaitych, nawet negatywnych kontekstach. Badania wykazały, że wibracje, które wytwarzają się podczas procesu mruczenia, mają m.in. właściwości  obniżające ciśnienie krwi, kojące ból oraz przyspieszające regenerację złamanych kości. Z tego powodu mruczą nie tylko koty szczęśliwe, ale także kotki w czasie porodu, zwierzęta po wypadkach, koty cierpiące z powodu chronicznego bólu, a nawet te umierające. Dlatego mruczenia, które pojawia się bez wyraźnego kontekstu, nie należy ignorować. Jeśli widzimy, że nasz kot leży w skulonej pozycji, unika kontaktu i mruczy – koniecznie weźmy go do lekarza weterynarii, gdyż biedak może się zmagać z bólem, o którym w żaden inny sposób nas nie poinformuje.  

Czy warto mówić do kota?            

Jest wiele „słowników” tłumaczących, co ma na myśli kot, który wysyła różnorodne sygnały (w mojej ocenie najlepsze z takich zestawień zostało stworzone przez amerykańską behawiorystkę Pam Johnson-Bennett). Dowiadujemy się więc, że kot, który macha ogonem, może być pobudzony lub zły, kot leżący w rozluźnionej pozycji i mrużący delikatnie oczy, będzie prawdopodobnie rozluźniony i spokojny, a kot z lekko uniesionym tyłem, rozszerzonymi źrenicami oraz uszami i wąsami nakierowanymi na obiekt, najpewniej szykuje się do łowieckiego ataku. Mało jednak jest informacji o tym, jak mówić do kota, a przecież mamy kilka sygnałów, które z powodzeniem możemy wysyłać do naszych kocich domowników:
  • mruganie, oblizywanie górnej wargi i odwracanie wzroku – to bardzo ważne sygnały uspokajające, które warto kierować do kota niepewnego lub zestresowanego. W kocim języku oznacza to: „Nie chcę Cię skrzywdzić, nie mam złych zamiarów, nie musisz się mnie bać”. Ważne, by mruganie wykonywać w sposób przeciągły (zamykać mocno powieki na 2-3 sekundy), a w przerwach pomiędzy mrugnięciami nie wpatrywać się intensywnie w kota – to bowiem w kocim języku sygnał rzucenia wyzwania, będziemy więc wysyłać zwierzęciu sprzeczne informacje,
  • ćwierkanie i gruchanie – jeśli nasz kot zaczyna do nas ćwierkać, gdy jest w pozytywnym nastroju, z powodzeniem możemy odpowiedzieć mu tym samym. Będzie to znaczyło: „Też się cieszę, że Cię widzę”, a komunikat możemy poprzeć pogłaskaniem głowy, jeśli kot to lubi,
  • ostrzegawcze syczenie – to z kolei wiadomość o charakterze defensywnym, mówiąca: „Nie podoba mi się to, co robisz! Przestań natychmiast!”. Syczenia możemy użyć, by pokazać kotu, że na niektóre jego zachowania względem nas się nie zgadzamy. Dobrze sprawdza się to np. gdy zwierzak zbyt rozochoci się podczas zabawy i złapie nas zębami za dłoń. Syknięcie spowoduje, że kot powinien nie tylko powstrzymać dalsze gryzienie, ale też natychmiast nas puści. UWAGA! Syczenie nie będzie dawało efektów, jeśli nie będzie dotyczyło sytuacji na linii kot-syczący człowiek. Syczenie na kota, który kopie w doniczce albo obgryza kabel od telefonu nic nie da, bo zwierzak nie połączy czynności z dźwiękiem.  

Znaczenie obserwacji komunikacji z kotem            

W komunikacji na linii kot-człowiek kluczem do osiągnięcia porozumienia jest obserwacja. Każdy opiekun musi świadomie patrzeć na swojego zwierzaka i nauczyć się wychwytywać drobne niuanse, które kot wysyła: zmianę ustawienia uszu czy wąsów podczas głaskania (co zazwyczaj poprzedza chwycenie zębami niesfornego opiekuna, który nie zaprzestał działań, gdy kot o to prosił), ruchy ogona odzwierciedlające pobudzenie, napięcie lub skupienie na obiekcie, miauk zapraszający do zabawy czy też gest łapką mówiący „Zostaw to, co robisz, potrzebuję Twojej bliskości!”. To wszystko da się wyczytać z kociego zachowania. Ważne jest jednak nie tylko to, by koty „czytać”, ale też by im odpowiadać. Bo to właśnie dialog jest podstawą udanej komunikacji.

O autorze
Małgorzata Biegańska-Hendryk – technik weterynarii, behawiorystka kotów, dietetyk małych zwierząt, autorka książki „Co jest kocie? Wszystko, co musisz wiedzieć, aby zrozumieć swojego kota” oraz SuperQuizu KOTY. Należy do Polskiego Towarzystwa Etologicznego, pisze artykuły do prasy specjalistycznej, prowadzi warsztaty i szkolenia dla opiekunów kotów, pomaga w rozwiązywaniu problemów zwierząt. Działa pod autorską marką kocibehawioryzm.pl. Prywatnie opiekunka 4 wspaniałych kotów. 
Informujemy, że korzystając z tej witryny zgadzasz sie na zapisywanie i przechowywanie plików cookie. Szczegółowe informacje o celu ich wykorzystania oraz określenia warunków ich przechowywania lub dostępu w Twojej przeglądarce znajdziesz w polityce plików cookies.
Rozumiem
pixel